Rekrutacja25 sierpnia 2025

Wyprawka na pożegnanie czy zimny prysznic? O tym, jak firmy naprawdę żegnają ludzi

W rekrutacji ogromną uwagę poświęca się pierwszym dniom pracy. Firmy planują onboarding, przygotowują welcome packi, tworzą procesy wdrożeniowe i zastanawiają się, jak zrobić dobre pierwsze wrażenie.

Wyprawka na pożegnanie czy zimny prysznic? O tym, jak firmy naprawdę żegnają ludzi

A potem przychodzi moment odejścia pracownika… i nagle wszystko się sypie.

Bo offboarding w wielu organizacjach nadal wygląda jak szybkie „oddaj laptopa i zamknij za sobą drzwi”. Bez rozmowy. Bez refleksji. Bez normalnego pożegnania. A przecież właśnie wtedy firma pokazuje swoje prawdziwe oblicze.

Offboarding to nie formalność

W sierpniowym wydaniu #Małowiele o rekrutacji przyjrzeliśmy się temu, czym właściwie jest offboarding i dlaczego firmy nadal traktują go po macoszemu.

Bo odejście pracownika nie kończy się na wyłączeniu dostępu do Slacka czy odebraniu karty wejściowej. To moment, w którym organizacja:

  • zamyka współpracę,
  • przekazuje wiedzę,
  • zbiera feedback,
  • i zostawia po sobie ostatnie wrażenie.

A właśnie to ostatnie wrażenie często zostaje z ludźmi na lata.

Nie onboarding z pączkami. Nie firmowe bluzy. Nie owocowe czwartki.

Tylko sposób, w jaki firma zachowała się wtedy, gdy pracownik odchodził.

Dlaczego firmy nadal robią to źle?

Problem jest prosty: większość organizacji skupia się na zatrudnianiu ludzi, ale kompletnie nie myśli o tym, jak się z nimi rozstawać.

W efekcie offboarding często wygląda chaotycznie:

  • brak jasnej komunikacji,
  • brak exit interview,
  • brak przekazania wiedzy,
  • brak wsparcia dla zespołu,
  • i kompletne ignorowanie emocji ludzi.

Do tego dochodzi jeszcze reputacja.

Dziś wystarczy jeden źle przeprowadzony proces, żeby cała branża dowiedziała się o nim z LinkedIna, Glassdoora albo grup branżowych. Firmy nadal nie zawsze rozumieją, że offboarding również jest elementem employer brandingu.

I to bardzo widocznym.

Quiet quitting i quiet firing nie biorą się znikąd

W tym wydaniu mocno wybrzmiały też dwa pojęcia, które w ostatnich latach coraz częściej pojawiają się w rozmowach o pracy: quiet quitting i quiet firing.

Quiet quitting to sytuacja, w której pracownik jeszcze formalnie jest w firmie, ale mentalnie już dawno z niej wyszedł. Przestaje angażować się w projekty, ogranicza inicjatywę i działa wyłącznie w trybie minimum.

Z kolei quiet firing to druga strona tej samej historii. Firma stopniowo odcina pracownika od projektów, pomija go przy decyzjach i sprawia, że człowiek sam zaczyna myśleć o odejściu.

I właśnie dlatego offboarding nie zaczyna się w dniu wypowiedzenia.

On zaczyna się dużo wcześniej:

  • wtedy, gdy pracownik przestaje być słuchany,
  • gdy znika feedback,
  • gdy rośnie frustracja,
  • albo gdy menedżer ignoruje pierwsze sygnały wypalenia.

Największy problem? Cisza

Jednym z najmocniejszych fragmentów tego wydania była rozmowa o efekcie domina w zespołach.

Bo odejście jednej osoby bardzo rzadko dotyczy tylko tej jednej osoby.

Kiedy ktoś odchodzi, reszta zespołu automatycznie zaczyna zadawać sobie pytania:

  • Dlaczego?
  • Czy sytuacja w firmie jest stabilna?
  • Czy ja też powinienem zacząć się rozglądać?

I właśnie wtedy największym błędem staje się brak komunikacji.

Firmy często próbują zamiatać temat pod dywan, unikają rozmów albo udają, że „nic wielkiego się nie wydarzyło”. Problem w tym, że cisza bardzo szybko zamienia się w plotki, niepewność i spadek zaufania.

A później pojawia się efekt domina.

Dobre pożegnanie naprawdę ma znaczenie

Wbrew pozorom dobry offboarding wcale nie musi oznaczać wielkiego budżetu i skomplikowanych procedur.

Czasami wystarczą:

  • szczera rozmowa,
  • transparentne informacje,
  • podziękowanie za współpracę,
  • pomoc w uporządkowaniu formalności,
  • rekomendacja na LinkedInie,
  • albo zwykłe ludzkie „dzięki”.

To właśnie te małe rzeczy budują później opinię o firmie.

Bo ludzie bardzo rzadko pamiętają prezentacje o wartościach organizacji. Za to doskonale pamiętają, jak zostali potraktowani przy odejściu.

Offboarding mówi o firmie więcej niż onboarding

Najważniejszy wniosek z tego wydania #Małowiele jest prosty.

Każda firma potrafi dobrze przywitać nowego pracownika. Znacznie trudniej dobrze go pożegnać. A właśnie wtedy najlepiej widać:

  • poziom kultury organizacyjnej,
  • jakość zarządzania,
  • i to, czy człowiek naprawdę był ważny, czy tylko potrzebny „na teraz”.

Bo offboarding nigdy nie jest wyłącznie formalnością.

To ostatni moment, w którym firma może pokazać klasę.

Chcesz przeczytać pełne wydanie?

To tylko fragment wydania #Małowiele o rekrutacji poświęconego offboardingowi, quiet quittingowi i temu, jak odejścia pracowników wpływają na całe zespoły.

Pełne wydanie przeczytasz tutaj:

Wyprawka na pożegnanie czy zimny prysznic? Małowiele o anatomii offboardingu