Rekrutacja14 maja 2026

Transkrypcja webinaru: Wirtualna kawka: o szukaniu pracy od szukającej pracy

Transkrypcja webinaru: Wirtualna kawka: o szukaniu pracy od szukającej pracy

Obejrzyj nagranie:

https://www.youtube.com/watch?v=pYnU2fSt-RU

Kluczowe wnioski:

  • Szukanie pracy trzeba potraktować jak projekt, a nie jak wysyłanie CV „w próżnię”. Magda podkreśliła, że największa zmiana przyszła wtedy, gdy zaczęła działać strategicznie: baza firm, kontakty do rekruterów, lista agencji, aktywność na LinkedInie, plan dnia i regularne działania.
  • LinkedIn działa lepiej, gdy kandydat jest widoczny, ale ta widoczność musi być autentyczna. Nie trzeba pisać sztucznych eksperckich postów pod algorytm. Lepiej publikować rzeczy spójne ze sobą, pokazywać sposób myślenia i nie zamieniać profilu w kronikę frustracji.
  • Bezpośredni kontakt z rekruterami i headhunterami może pomagać, ale nie gwarantuje odpowiedzi. Magda pisała do osób z HR, agencji i firm, ale realny odzew był raczej mniejszościowy. To pokazuje, jak duży problem rynek ma z komunikacją zwrotną.
  • Brak odpowiedzi od firm jest jednym z najbardziej frustrujących elementów szukania pracy. Kandydat poświęca czas na aplikację, a często nie wie nawet, czy rekrutacja faktycznie trwa, czy firma tylko buduje bazę kandydatów.
  • Szukanie pracy potrafi stać się pełnoetatową pracą. Przeglądanie ofert, pisanie wiadomości, aplikowanie, planowanie treści, sprawdzanie maili i aktualizowanie kontaktów zajmuje codziennie dużo energii.
  • Można wypalić się samym procesem szukania pracy. Magda mówiła wprost, że monotonia, brak efektów i ciągłe odmowy mocno obciążają psychicznie. Świadome dni przerwy nie są lenistwem, tylko higieną działania.
  • Warto dbać o psychikę tak samo mocno jak o CV. Wsparcie bliskich, terapia, książki, kolorowanie i odcinanie się od ciągłego analizowania rynku pomagały Magdzie nie utożsamiać swojej wartości z brakiem pracy.
  • Dobre ogłoszenie o pracę powinno mówić jasno, co kandydat będzie robił. Ogólniki typu „dokładność”, „praca zespołowa” czy niejasny opis stanowiska są red flagą, bo sugerują, że firma sama może nie wiedzieć, kogo szuka.
  • Brak szacunku w pierwszym kontakcie rekrutacyjnym jest wystarczającym powodem, żeby zrezygnować z procesu. Jeśli kandydat od początku czuje wyższość, chaos lub brak partnerskiego podejścia, dalsza współpraca prawdopodobnie nie będzie lepsza.
  • Nie trzeba personalizować CV pod każdą ofertę. Lepszym rozwiązaniem są 2-3 dobre wersje CV pod konkretne typy ról. Personalizacja każdej aplikacji może pochłaniać za dużo czasu, szczególnie kiedy odpowiedzi z rynku jest mało.
  • Klauzulę RODO warto zmieniać tylko wtedy, gdy firma wyraźnie tego wymaga. W większości przypadków wystarczy prosta zgoda na przetwarzanie danych w obecnym i przyszłych procesach.
  • Do rozmowy rekrutacyjnej warto przygotować pytania dla firmy. Kandydat też wybiera. Research firmy jest potrzebny, ale równie ważne jest sprawdzenie zespołu, stylu pracy, oczekiwań i potencjalnych red flag.
  • Szybkość aplikowania może mieć znaczenie przy popularnych stanowiskach. Przy dużym spływie CV warto reagować szybko, najlepiej w ciągu pierwszych 24 godzin. Przy rolach specjalistycznych liczy się bardziej dopasowanie niż tempo.
  • Skuteczność szukania pracy nie zawsze widać od razu. Magda wysłała około 300 aplikacji przez siedem miesięcy, ale nie robiła tego przypadkowo. Celowała w obszary, które ją interesowały, i równolegle budowała widoczność oraz sieć kontaktów.
  • Największy wniosek Magdy: szukanie pracy to proces. Czasem długi, żmudny i psychicznie męczący, ale z planem, konsekwencją i wsparciem łatwiej dotrwać do momentu, w którym pojawia się pozytywna decyzja.

Transkrypcja:

(00:00) Julia: Dzień dobry wszystkim. Jesteśmy już na żywo, więc powoli zaczniemy się przedstawiać, a potem przejdziemy do konkretów, zanim zbierze nam się publiczność. Ja nazywam się Julia Szafałowicz, jestem specjalistką ds. marketingu w SOLID.Jobs i razem ze mną są dzisiaj Alicja Topolnicki i Magdalena Chnat.

Muszę przyznać, że z Alicją miałam już wcześniej do czynienia, bo po pierwsze razem piszemy biuletyn na LinkedInie, a po drugie już kilka razy coś wspólnie nagrywałyśmy. Natomiast z Magdą widzimy się dzisiaj pierwszy raz na kanale SOLID.Jobs.

Nasze spotkanie będzie dotyczyło głównie doświadczeń Magdy jako kandydatki, bo porozmawiamy o tym, jak szukać pracy, ale nie z perspektywy tego, co mówią rekruterzy i co zalecają, tylko właśnie z perspektywy kandydata. Kandydata, który tę pracę finalnie dostał.

Nie przedłużając, chciałabym teraz oddać głos dziewczynom, żeby mogły się przedstawić. Zapraszam najpierw Alicję.

(00:01) Alicja: Okej, cześć wszystkim. Jestem Alicja. Na co dzień działam jako rekruterka i to jest obecnie główna oś mojego doświadczenia zawodowego.

Tak jak Julka wspomniała, udzielam się też w różnych społecznościach HR-owych i razem z Magdą przez przypadek zorganizowałyśmy kiedyś wirtualną kawę. To spotkanie wyniknęło tak naprawdę z potrzeby Magdy, która była już trochę zirytowana sytuacją na rynku pracy i uznała, że warto stworzyć przestrzeń do rozmowy o trudach, błędach i różnych sztuczkach związanych z rekrutacją oraz szukaniem pracy.

Rynek pracy jest obecnie w kiepskiej kondycji i chyba wszyscy mamy tego świadomość. Tak naprawdę z dnia na dzień zrobiłyśmy krótki webinar. Magda, dziękuję ci za to, że wtedy zachęciłaś mnie do zorganizowania tego razem z tobą.

Przekazuję ci pałeczkę.

(00:02) Magdalena: Dziękuję i dzień dobry wszystkim. Ja również dziękuję Ali za to, że znalazła czas, żeby współorganizować ze mną to wydarzenie.

Tak jak wspominała Alicja, wszystko wyniknęło z potrzeby lepszego zrozumienia obu stron - rekruterów i osób poszukujących pracy. Chciałyśmy stworzyć przestrzeń do rozmowy o tym, jak różne sytuacje widzą rekruterzy i działy HR, a jak postrzegają je kandydaci, którzy są aktualnie na rynku pracy.

Jeśli chodzi o mnie, to od września poszukiwałam pracy. Moją ostatnią rolą było stanowisko team managerki, a dodatkowo zajmowałam się jakością pracy zespołu. Pracowałam w startupie typu booking marketplace, podobnym do Bookingu, gdzie odpowiadałam za sprawdzanie jakości listingów na platformie.

Miałam też okazję wspierać nowe osoby oraz stażystów, więc było to połączenie pracy operacyjnej, organizacji zespołu i takiego miękkiego HR-u. Organizowałam zadania, spotkania i codzienną pracę zespołu.

Od tego poniedziałku zaczęłam pracę w Mamyito.pl. To supermarket online działający podobnie jak Frisco. Można zamawiać zakupy do domu. Na razie firma działa głównie w Warszawie i okolicach, ale planuje rozszerzyć działalność na całą Polskę.

Bardzo się cieszę z tej pracy. Atmosfera jest świetna i jestem naprawdę zadowolona z miejsca, w którym teraz jestem. To chyba tyle o mnie. Mam nadzieję, że nie przedłużyłam.

(00:04) Alicja: Nie, absolutnie nie przedłużyłaś. Bardzo dobrze, że się przedstawiłaś, bo umówmy się - ta rozmowa jest dzisiaj przede wszystkim o tobie.

Wiemy już, że od września szukałaś pracy. Ja w międzyczasie sobie przypomniałam, że kiedyś nawet rekrutowałam cię do swojego zespołu. Mam wrażenie, że to było gdzieś w czerwcu zeszłego roku, ale mogę się mylić. Chyba gdzieś po drodze złapałaś jeszcze jakąś pracę na chwilę.

Chciałabym cię zapytać o sam początek. Jak wyglądał moment, w którym zorientowałaś się, że musisz szukać nowego miejsca? Jak podeszłaś do tego we wrześniu, kiedy dopiero pojawiły się te emocje związane z utratą pracy? Jak wtedy działałaś?

(00:05) Magdalena: Jestem osobą, która kiedy pojawia się jakiś problem, nie działa impulsywnie. Lubię wszystko spokojnie rozplanować i podejść do sytuacji z głową. Tak samo zaczęłam podchodzić do szukania pracy.

Wiedziałam już wtedy, jaki jest rynek pracy. Słyszałam od znajomych i czytałam w internecie, jak obecnie wygląda sytuacja. Dlatego zdecydowałam, że podejdę do tego bardzo technicznie i strategicznie.

Najpierw chciałam spotkać się z kimś, kto pomoże mi rozpracować strategię poszukiwania pracy. Wiedziałam też, że chcę rozwijać swoją sieć kontaktów na LinkedInie.

Najważniejsza była jednak jedna zasada, którą sobie narzuciłam - żeby się nie poddawać. Wiedziałam, że będę dostawać odmowy i że będzie ciężko, ale mimo wszystko chciałam działać dalej.

Myślę, że podeszłam do tego z optymizmem w działaniu i z nadzieją, że jeśli wykonam odpowiednie kroki, to będzie mi łatwiej. Oczywiście później wszystko zweryfikowało życie i dopiero w praktyce okazało się, co działa, a co nie.

Współpracowałam wtedy z Renatą Burską, o czym pisałam też na LinkedInie. Renata jest coachką kariery i specjalistką od LinkedIna. Razem wypracowałyśmy strategię działania.

(00:07) Julia: Właśnie chciałam cię o to dopytać, bo wiem, że są coachowie, którzy pomagają kandydatom szczególnie wtedy, kiedy bezrobocie się przedłuża i sytuacja robi się bardzo trudna.

Ty powiedziałaś, że zdecydowałaś się na taką współpracę praktycznie od razu po odejściu z pracy. Czy to był po prostu impuls związany z tym, że chciałaś strategicznie podejść do tematu? Czy może miałaś wcześniej doświadczenia z długim szukaniem pracy i nie chciałaś znowu przechodzić przez to samo?

Pytam też dlatego, że wiele osób nie decyduje się na pomoc profesjonalisty. Często chodzi o koszty, czasem o wstyd związany z bezrobociem albo obawę przed oceną. Co było dla ciebie takim głównym powodem?

(00:08) Magdalena: Myślę, że przede wszystkim warto zacząć od tego, że ta poprzednia praca była moją pierwszą pracą w środowisku startupowym i pierwszą pracą w strukturach, gdzie można się rozwijać i awansować.

Wcześniej pracowałam bardziej fizycznie - w gastronomii czy przy produkcji. To była więc pierwsza sytuacja, w której poczułam, że mam już doświadczenie zawodowe pozwalające budować dalej swoją karierę, ale jednocześnie nie wiedziałam, jak dobrze do tego podejść.

Widziałam na LinkedInie, co robią inni. Czytałam o tym, że coach kariery pomaga osobom, które nie wiedzą, jaki zrobić kolejny krok albo jak skutecznie szukać pracy.

Miałam poczucie, że łatwiej będzie mi to wszystko uporządkować z pomocą osoby z zewnątrz. To była dla mnie zupełnie nowa sytuacja i bardzo chciałam podejść do niej najlepiej, jak się da. Dużo było też we mnie perfekcjonizmu. Chciałam mieć poczucie, że robię wszystko możliwie dobrze.

(00:10) Alicja: Gdybym mogła trochę podrążyć temat strategii - nie wiem oczywiście, na ile chcesz zdradzać szczegóły - ale może uchylisz trochę rąbka tajemnicy.

Jak wyglądały takie podstawy tej strategii? Co udało ci się wyciągnąć ze współpracy z Renatą albo do czego sama doszłaś? Jak najlepiej zorganizować się na samym początku szukania pracy, zanim człowiek zacznie wysyłać CV?

(00:10) Magdalena: Pierwszą rzeczą, od której zaczęłyśmy, był LinkedIn. Pracowałyśmy nad tym, żeby mój profil był lepiej dopasowany pod wyszukiwania rekruterów. Chodziło o sekcję „O mnie”, nagłówek, opis tego, czego szukam.

Później Renata stworzyła mi plik z różnymi zakładkami. Miałam tam bazę potencjalnych pracodawców, linki do stron firm i zakładek „Kariera”, żebym mogła regularnie sprawdzać nowe rekrutacje.

To była też pierwsza sytuacja, kiedy naprawdę mogłam się zastanowić, gdzie ja właściwie chcę pracować. Nie chodziło już o łapanie czegokolwiek, tylko o świadome wybranie kierunku. Myślałam o tym, jaka forma pracy mnie interesuje i w jakim obszarze chciałabym działać.

Miałam też bazę kontaktów do headhunterów, rekruterów i osób z HR-u. Przygotowałam sobie wiadomość, w której przedstawiałam się, pisałam jakiej roli szukam i że chętnie porozmawiam o potencjalnej współpracy.

(00:12) Magdalena: Sama wychodziłam z inicjatywą i pisałam do rekruterów. Dla niektórych może wydawać się to nachalne, ale z mojej perspektywy było skuteczne.

Potem zaczęłam też publikować na LinkedInie. Wcześniej miałam konto głównie dlatego, że wiedziałam, iż można tam znaleźć pracę. Przez LinkedIna zdobyłam też poprzednią pracę, ale praktycznie nie byłam tam aktywna.

Kiedy zaczęłam publikować, miałam spore opory. Jestem z pokolenia Gen Z, mam 25 lat i było to dla mnie trochę krępujące. Czytając niektóre posty na LinkedInie, czasem miałam poczucie żenady i nie chciałam, żeby moje treści były odbierane w podobny sposób.

Zauważyłam też, że wiele osób radzi, żeby publikować bardzo branżowe treści - o doświadczeniu, procesach czy pracy zawodowej. Ja jednak czułam, że to kompletnie nie jestem ja. Miałam wrażenie, że byłoby to sztuczne i robione na siłę.

(00:14) Magdalena: Dlatego zaczęłam wykorzystywać LinkedIna bardziej po swojemu. Pisałam trochę bardziej lifestyle’owo, o rzeczach, które są mi bliskie i które naprawdę mnie interesują.

(00:14) Alicja: Generalnie bardzo polecam zajrzeć na profil Magdy, bo prowadzi go naprawdę świetnie. Ja chyba zobaczyłam twój profil dopiero wtedy, kiedy już cię poznałam i zaczęłaś mi się później regularnie wyświetlać.

Tak samo polecam to z perspektywy kandydatki. Każdy z nas kiedyś będzie szukał pracy, więc warto być widocznym.

Moja recepta na publikowanie na LinkedInie jest bardzo prosta - zamknąć oczy i kliknąć Enter. Nawet jeśli napiszesz tylko „szukam pracy”, to naprawdę mało kto będzie analizował, czy to jest stosowne. Po prostu róbcie swoje.

(00:15) Julia: Ja bym się jednak nie do końca z tobą zgodziła. Jeśli ktoś zakłada konto pierwszy raz i chce po prostu powiedzieć: „Hej, szukam pracy, zajmowałam się tym i tym”, to okej.

Mam jednak pewną wątpliwość wobec osób, które robią z bezrobocia swój lifestyle i publikują codziennie posty typu „dzień 67 szukania pracy”. Wtedy często zaczyna się bardziej wylewanie frustracji niż pokazywanie siebie od dobrej strony. Trzeba to mimo wszystko wyważyć.

(00:16) Alicja: Myślę, że dużo zależy od formy. Jeśli ktoś robi z tego serię i faktycznie jest to sensownie poprowadzone, to czemu nie. Dopóki nie zamienia się to w bardzo gorzkie narzekanie, to może działać.

(00:16) Julia: Dokładnie. Gdyby ktoś raz w tygodniu podsumowywał, czego nauczył się podczas szukania pracy albo co zrobił w tym kierunku, to jeszcze rozumiem. Gorzej, kiedy cały profil zamienia się w narzekanie na rekruterów, brak odpowiedzi i liczenie wysłanych CV. To już robi się dla mnie toksyczne.

(00:16) Alicja: Nikt nie lubi zgorzkniałych ludzi. Nie trzeba być uśmiechniętym na siłę, ale warto czasami narzekać w bardziej wyważony sposób.

(00:17) Magdalena: W sumie ciekawostką jest to, że ta cała wirtualna kawa wyniknęła właśnie z jednego mojego posta.

Dodałam kiedyś screen pokazujący, że dostałam automatyczne odrzucenie aplikacji praktycznie minutę po wysłaniu CV. Nie podałam nazwy firmy, ale napisałam, że chciałabym czasami dostać chociaż minimalny feedback, bo miałam poczucie, że kandydaci są traktowani bardziej jak liczby niż ludzie.

Pod tym postem odezwała się jedna osoba z branży rekrutacyjnej i napisała, że z jej perspektywy też jest to trudne, bo widzi bardzo dużo postów wylewających żale na rekruterów i HR. Odpisałam wtedy, że ciekawie byłoby stworzyć przestrzeń do rozmowy między kandydatami a rekruterami.

Później dodałam kolejny post z pomysłem na takie spotkanie i okazało się, że jest ogromny odzew. Widać było, że ludzie naprawdę potrzebują takiej rozmowy. Finalnie spotkałyśmy się razem z Kają, Judytą, Alicją i było chyba około 50 osób na webinarze.

(00:19) Magdalena: Ja po prostu zaczęłam pisać bardziej o sobie i swoich zainteresowaniach. Dodawałam recenzje książek albo inne rzeczy, które były zgodne ze mną.

Mam poczucie, że lepiej pisać o czymś autentycznym niż tworzyć posty wyłącznie pod algorytm LinkedIna i zatracić przy tym własną spójność.

(00:20) Alicja: Tym bardziej że oddam złoto każdemu, kto faktycznie rozgryzł algorytm LinkedIna. Teorii jest mnóstwo, jedne działają chwilę, inne wcale, więc naprawdę nie warto się na tym obsesyjnie skupiać.

(00:20) Julia: Powiedz jeszcze, czy poza LinkedInem polecasz jakieś inne działania związane z szukaniem pracy? Mówiłaś już o tworzeniu list firm, ale może są jeszcze jakieś rzeczy, które warto robić?

(00:20) Magdalena: Tak. Korzystałam ze wszystkich popularnych jobboardów i regularnie je przeglądałam.

Dodatkowo szukałam grup na Facebooku związanych z pracą. Jest na przykład bardzo popularna grupa Give Her a Job, skierowana głównie do kobiet szukających pracy. Tam też można publikować własne posty i łapać większą widoczność.

Przeglądałam oferty wrzucane na grupy, sama pisałam posty i aktywnie wyszukiwałam możliwości.

Oprócz tego stworzyłam sobie bazę agencji rekrutacyjnych i headhunterskich. Wyszukiwałam kontakty do osób pracujących w tych firmach i również pisałam do nich bezpośrednio z informacją, jakiej pracy szukam.

(00:22) Magdalena: Chciałam dać znać, że jestem dostępna i chętnie porozmawiam, jeśli pojawi się odpowiednia oferta.

W przypadku agencji rekrutacyjnych jest to trochę specyficzne, bo często nie wiadomo od razu, dla jakiej firmy prowadzą proces. Dopiero na późniejszym etapie poznaje się klienta końcowego. To jest trochę jak niespodzianka.

(00:23) Alicja: Tak z ciekawości - robiłaś może jakieś statystyki? Jak dużo rekruterów czy HR-ów realnie ci odpisywało? Nawet nie chodzi mi o oferty pracy, tylko o sam kontakt zwrotny.

(00:23) Magdalena: Był odzew, ale raczej stanowił mniejszość wszystkich wiadomości i aplikacji.

Często odpowiedzi wyglądały po prostu tak, że firma aktualnie nikogo nie szuka albo dostawałam automatyczne maile. Zdarzało się też, że ktoś odczytywał wiadomość na LinkedInie i w ogóle nie odpowiadał.

Miałam raczej poczucie jednostronnej komunikacji - ja pisałam i wysyłałam wiadomości, a odpowiedzi pojawiały się rzadko.

(00:25) Alicja: To bardzo źle świadczy o obecnej sytuacji na rynku.

Ja żyję trochę w swojej bańce, bo otaczam się rekruterami, dla których komunikacja z kandydatem jest ważna. Dlatego kiedy słyszę, że ktoś wysłał 50 aplikacji i dostał odpowiedź od pięciu osób, to naprawdę robi na mnie ogromne wrażenie.

(00:25) Julia: Można się załamać.

(00:25) Alicja: Naprawdę można.

(00:26) Julia: A skoro już mówimy o załamaniu, to chciałabym zapytać, co najbardziej cię frustrowało podczas szukania pracy.

(00:26) Magdalena: Chyba najbardziej właśnie brak odpowiedzi. To był dla mnie największy zgrzyt.

Firma publikuje ogłoszenie, kandydat poświęca czas na aplikację, wysyła CV i później nie dzieje się absolutnie nic. Człowiek zaczyna się zastanawiać, czy ta rekrutacja w ogóle była prawdziwa, czy może firma po prostu buduje sobie talent pool na przyszłość.

To mnie najmocniej frustrowało.

Z drugiej strony frustrowało mnie też to, jak dużo osób jest obecnie w podobnej sytuacji. Widziałam na LinkedInie ludzi, którzy miesiącami szukają pracy i bardzo mnie to dołowało.

Jednocześnie trochę mnie to pocieszało, bo miałam świadomość, że nie jestem w tym sama i że problem nie dotyczy wyłącznie mnie.

(00:27) Julia: Właśnie powiedziałaś, że pocieszało cię to, że nie jesteś sama. Myślę sobie jednak, że kiedy szukanie pracy trwa kilka miesięcy, a czasem nawet rok albo dwa, to trzeba bardzo uważać na własną psychikę.

Czy robiłaś coś dla siebie, żeby nie wpaść w poczucie niskiej wartości? W Polsce nadal bardzo utożsamiamy siebie z pracą i stanowiskiem. Człowiek mówi: „jestem managerem”, „jestem specjalistą”, a kiedy traci pracę, nagle zostaje tylko „osobą bezrobotną”.

Czy miałaś jakieś sposoby, które pomagały ci przetrwać ten okres?

(00:28) Magdalena: Tak. Chodzę na terapię i terapia bardzo mi pomogła również w tym czasie. Mogłam tam spokojnie porozmawiać o emocjach związanych z bezrobociem i całym procesem szukania pracy.

Ogromne znaczenie miało też wsparcie bliskich. Miałam momenty zwątpienia, poczucia niskiej wartości i takie chwile, kiedy myślałam: „robię wszystko, wysyłam mnóstwo CV i dalej nic”.

Wtedy bardzo pomagało mi to, że bliscy potrafili sprowadzić mnie na ziemię i przypomnieć, że każdy może znaleźć się kiedyś w takiej sytuacji.

(00:30) Magdalena: Ważne było też dla mnie to, żeby nie utożsamiać całej swojej wartości wyłącznie z pracą i stanowiskiem.

Mam też kilka swoich sposobów na uziemienie się i odcięcie od stresu. Bardzo pomagało mi czytanie książek, bo mogłam oderwać się od rzeczywistości. Lubię też kolorować kolorowanki mazakami i to naprawdę działa na mnie wyciszająco.

To pozwalało mi wrócić do „tu i teraz” zamiast ciągle analizować przyszłość i zamartwiać się tym, co będzie dalej.

(00:31) Julia: Jakby to powiedział ChatGPT - rekrutacja w dzisiejszych czasach przypomina sport ekstremalny. Trochę tak jest, bo samo szukanie pracy zajmuje mnóstwo czasu. Trzeba przeglądać oferty, aplikować, czasem zmieniać treść CV, pisać maile. Ty robiłaś jeszcze dużo więcej - szukałaś headhunterów, pisałaś do firm, budowałaś kontakty. To naprawdę zaczyna przypominać pełnoetatową pracę.

(00:31) Magdalena: Dokładnie tak to wyglądało.

Mój dzień zazwyczaj zaczynał się od LinkedIna. Sprawdzałam, czy mam nowe wiadomości, przeglądałam oferty pracy i obserwowałam, co dzieje się na platformie.

Później planowałam treści na LinkedIna, zastanawiałam się, do kogo jeszcze mogę napisać i jak rozwijać swoją sieć kontaktów.

Następnie przechodziłam przez jobboardy, wysyłałam CV, robiłam sobie przerwę na jedzenie i później wracałam do tego wszystkiego ponownie.

(00:33) Magdalena: Po pewnym czasie człowiek zaczyna być po prostu wypalony samym procesem szukania pracy.

Można być wypalonym pracą zawodową, ale równie dobrze można być wypalonym bezrobociem i ciągłym aplikowaniem. To jest bardzo monotonne i często przez długi czas nie widać żadnych efektów.

Kiedy pracujemy, zazwyczaj wykonujemy jakieś zadania i po czasie widzimy rezultaty. Tutaj można wykonywać ogrom działań i przez długi czas nie dostawać nic w zamian.

Praktycznie codziennie szukałam pracy, wysyłałam CV i sprawdzałam maile, ale miałam też dni, kiedy świadomie odpuszczałam, bo wiedziałam, że jeśli będę robiła to bez przerwy każdego dnia, to psychicznie bardzo źle na mnie wpłynie.

(00:34) Alicja: Skoro już idziemy metaforą sportu ekstremalnego, to załóżmy, że biegniesz maraton i nagle orientujesz się, że ten bieg nie jest do końca fair. Chciałabym zapytać o red flagi w procesach rekrutacyjnych.

Na co warto zwracać uwagę? Zarówno na etapie samego ogłoszenia, jak i później podczas rozmów rekrutacyjnych.

(00:34) Magdalena: Myślę, że przede wszystkim zwracałabym uwagę na bardzo ogólne ogłoszenia.

Czasami czytałam ofertę pracy i po jej przeczytaniu dalej nie wiedziałam, czym konkretnie miałabym się zajmować. Były tam informacje o firmie, ale samo stanowisko było opisane tak ogólnie, że trzeba było się domyślać, o co właściwie chodzi.

Dla mnie to był red flag.

Lubiłam oferty, w których jasno było napisane, jak wygląda dzień pracy, z kim będę współpracować, jakie będą moje obowiązki i czego firma realnie oczekuje.

Bardzo często trafiałam na ogłoszenia pełne ogólników typu „szukamy osoby dokładnej” albo „cenimy pracę zespołową”. Tylko co właściwie znaczy ta dokładność? W jakim kontekście? Tego już nie było wiadomo.

Miałam czasami wrażenie, że firma sama do końca nie wie, kogo szuka.

(00:37) Alicja: A zdarzyła ci się sytuacja już w trakcie procesu, po screeningu albo po rozmowie, kiedy stwierdziłaś: „Nie, jednak nie chcę brać w tym udziału”?

(00:37) Magdalena: Tak. Miałam jedną taką sytuację, po której sama zrezygnowałam jeszcze przed właściwą rozmową.

Napisałam do rekrutera w sprawie oferty i dostałam informację, że ktoś zadzwoni do mnie rano. Czekałam na telefon, ale akurat na chwilę zostawiłam telefon w pokoju i nie odebrałam.

Od razu oddzwoniłam na numer, z którego był kontakt, ale nikt nie odebrał. Napisałam więc wiadomość, że widziałam połączenie i próbowałam oddzwonić.

W odpowiedzi dostałam coś w stylu: „Dzwoniłam, dzwoniłam, teraz nie mam czasu, może zadzwonię po południu”.

Poczułam wtedy ogromny brak szacunku i taką wyższość z drugiej strony. Jakby oczekiwano, że będę cały czas siedzieć pod telefonem i dostosowywać się bez żadnej wzajemności.

(00:38) Alicja: Trochę jakby chcieli cię ustawić do pionu.

(00:38) Magdalena: Dokładnie. Po prostu poczułam się bardzo niekomfortowo.

Napisałam wtedy grzecznie, że dziękuję za możliwość udziału w procesie, ale rezygnuję z dalszego udziału. Uznałam, że skoro pierwszy kontakt wygląda w taki sposób, to dalsza współpraca prawdopodobnie też nie będzie wyglądała dobrze.

(00:39) Julia: I bardzo dobrze.

(00:39) Magdalena: Ja naprawdę bardzo cenię sytuacje, w których obie strony podchodzą do siebie z empatią i szacunkiem. Tak po prostu patrzę na ludzi i też tego oczekuję od innych.

(00:40) Julia: Dobrze, chciałam przejść do kolejnego tematu, czyli CV.

Jak podchodziłaś do tworzenia CV? Czy personalizowałaś je pod każdą ofertę? Jak to w ogóle wyglądało u ciebie w praktyce?

(00:41) Magdalena: Nie personalizowałam osobno każdego CV pod każdą ofertę. Zrobiłam to trochę inaczej.

Miałam przygotowane trzy różne wersje CV pod konkretne role.

Jedno było bardziej pod People Operations Specialist, drugie pod Operations Specialist, a trzecie przygotowałam pod role związane z językiem angielskim, bo skończyłam filologię angielską i udzielam korepetycji.

Jeśli widziałam ofertę pasującą do konkretnej ścieżki, po prostu wysyłałam odpowiednią wersję CV.

Próbowałam kilka razy personalizować dokument pod konkretną ofertę, ale bardzo mnie to męczyło. To jest ogrom pracy - dopasowywanie sekcji „O mnie”, słów kluczowych, opisu doświadczenia pod ATS-y i konkretne wymagania.

A kiedy dodatkowo wysyłasz CV i często nie dostajesz żadnej odpowiedzi, zaczynasz się zastanawiać, czy to wszystko w ogóle ma sens.

(00:43) Magdalena: Wiem, że wiele osób z HR-u mówi, że warto personalizować każde CV pod konkretną ofertę, ale dla mnie było to po prostu zbyt żmudne i demotywujące.

Dlatego uznałam, że lepiej przygotować kilka naprawdę dobrych wersji CV pod konkretne role i trzymać się tego systemu.

(00:45) Alicja: Ja mogę tylko dodać z perspektywy rekrutera, że moim zdaniem personalizowanie CV pod każdą ofertę często nie ma większego sensu.

Tak jak powiedziała Magda - można spędzić pół godziny nad jedną aplikacją, a później i tak nie dostać żadnej odpowiedzi.

Dobrze mieć dwa lub trzy różne CV dopasowane do konkretnych kierunków zawodowych i to zazwyczaj wystarcza.

Oczywiście ATS-y czasami robią scoring kandydatów i dopasowują ich do oferty na podstawie słów kluczowych, ale prawda jest taka, że większość rekruterów i tak czyta CV ręcznie.

(00:46) Julia: A co z klauzulą RODO? Bo to też często pojawia się w dyskusjach.

Ala, czy według ciebie warto personalizować klauzulę pod konkretną firmę?

(00:46) Alicja: Ja osobiście mam w CV bardzo prostą klauzulę o zgodzie na przetwarzanie danych osobowych w obecnym i przyszłych procesach rekrutacyjnych i uważam, że to wystarczy.

Szczerze mówiąc, czasami nawet zapominam sprawdzać, czy kandydat ma tę klauzulę wpisaną.

(00:47) Julia: Ja się jednak spotkałam z firmami, które wymagały konkretnej klauzuli z nazwą firmy wpisaną w treści ogłoszenia.

(00:47) Alicja: Tak, zdarza się. Jeśli widzę taki wymóg i naprawdę zależy mi na ofercie, to po prostu podmieniam klauzulę. To zajmuje chwilę.

Natomiast personalizowanie całego CV robiłabym tylko wtedy, gdyby była to jakaś naprawdę wymarzona oferta.

(00:48) Julia: Dobrze, to pójdźmy krok dalej.

Jak przygotowywałaś się do rozmów rekrutacyjnych? Czy robiłaś bardzo dokładny research firmy, uczyłaś się wartości organizacji, przygotowywałaś odpowiedzi? Czy raczej stawiałaś na autentyczność?

(00:48) Magdalena: Zawsze robiłam research firmy. Wchodziłam na stronę internetową, sprawdzałam czym się zajmują, jak działają i jaki mają produkt.

Natomiast nie przygotowywałam sobie odpowiedzi na pamięć i nie analizowałam szczegółowo potencjalnych pytań rekrutera.

Bardzo zależało mi na tym, żeby być sobą i odpowiadać zgodnie z tym, co naprawdę myślę i jakie mam doświadczenia.

Za to ogromnie skupiałam się na przygotowywaniu pytań do rekrutera.

(00:49) Magdalena: Chciałam wyciągnąć jak najwięcej informacji o firmie, zespole, stylu pracy i potencjalnych red flagach.

Dużo czasu poświęcałam właśnie na przygotowanie pytań, bo zależało mi, żeby nie tylko firma sprawdzała mnie, ale żebym ja też mogła świadomie ocenić miejsce, do którego potencjalnie mam trafić.

(00:50) Alicja: A opowiesz trochę o procesie, dzięki któremu zdobyłaś obecną pracę?

(00:50) Magdalena: Jasne.

Na początku dostałam jeszcze ofertę z innej firmy, ale komunikacyjnie kompletnie się tam rozjechaliśmy i finalnie zrezygnowałam.

Później weszłam na portal z ogłoszeniami i znalazłam ofertę na stanowisko, na którym pracuję obecnie.

Wysłałam CV i praktycznie następnego dnia dostałam telefon z informacją, że firma jest zainteresowana moją aplikacją i chce umówić rozmowę.

Bardzo szybko wszystko się działo. Rozmowę miałam chyba już kolejnego dnia stacjonarnie.

Później czekałam na feedback i również dostałam go bardzo szybko. Pamiętam, że sama jeszcze napisałam SMS-a z pytaniem, bo miałam informację, kiedy mniej więcej powinnam dostać odpowiedź.

Finalnie osoba rekrutująca zadzwoniła do mnie i powiedziała, że decyzja jest pozytywna.

(00:52) Magdalena: To był naprawdę szybki i dobrze zorganizowany proces.

Bardzo doceniam firmy, które mają sprawną komunikację i konkretne działania, bo wtedy czuć, że wiedzą, kogo szukają.

Sam okres bezrobocia trwał u mnie od września do teraz, ale już po rezygnacji z poprzedniej oferty udało mi się znaleźć tę pracę stosunkowo szybko.

(00:52) Magdalena: Warto też dodać, że policzyłam sobie mniej więcej, ile CV wysłałam przez cały ten czas.

Łącznie wyszło około 300 aplikacji przez siedem miesięcy.

(00:53) Alicja: To naprawdę dużo.

Nie wiem, czy są jakieś oficjalne dane na ten temat, ale z mojej perspektywy to ogromna liczba.

(00:53) Julia: Ja z kolei uważam, że to jest adekwatna liczba, biorąc pod uwagę twoje podejście.

Mówiłyśmy wcześniej, że szukanie pracy potrafi być pełnoetatowym zajęciem i ty naprawdę podeszłaś do tego strategicznie. To nie było przypadkowe wysyłanie CV.

(00:54) Magdalena: Tak właśnie to widziałam.

Nie wysyłałam CV gdzie popadnie. Skupiałam się na obszarach, które mnie interesowały i w których chciałam się rozwijać.

Najbardziej interesował mnie HR operations i szeroko pojęta organizacja pracy zespołu, onboarding czy działania operacyjne.

Jednocześnie byłam otwarta na inne obszary, bo mam poczucie, że potrafię dobrze odnaleźć się w różnych środowiskach i naprawdę angażuję się w pracę, kiedy już gdzieś jestem.

(00:56) Magdalena: Ostatecznie trafiłam do działu zakupów i sprzedaży, czyli bardziej w obszar commercial oraz e-commerce.

Na ten moment bardzo czuję, że to coś dla mnie i że jest to kierunek, który naprawdę mnie interesuje.

(00:57) Alicja: Mam jeszcze jedno pytanie.

Patrząc z perspektywy tych siedmiu miesięcy szukania pracy - czy jest coś, co chciałabyś wiedzieć na początku? Coś, co uprościłoby ci ten proces albo zmniejszyło frustrację?

(00:58) Magdalena: Myślę, że chciałabym od początku wiedzieć, że szukanie pracy to tak naprawdę projekt.

Wcześniej miałam bardziej takie podejście wyniesione z poprzednich doświadczeń, głównie z gastronomii i pracy fizycznej, że po prostu wysyła się CV i albo ktoś oddzwoni, albo nie.

Natomiast kiedy zaczęłam budować bardziej świadomie swoją ścieżkę kariery po doświadczeniu startupowym, zrozumiałam, że trzeba do tego podejść strategicznie.

To nie jest tylko wysłanie kilku aplikacji i czekanie na odpowiedź. Trzeba mieć plan, działać konsekwentnie, analizować rynek i świadomie budować swoją widoczność.

Gdybym wiedziała to wcześniej, pewnie od początku podeszłabym do tego bardziej projektowo i mniej emocjonalnie.

(00:59) Magdalena: Szczególnie teraz, przy obecnym rynku pracy, trzeba pamiętać, że jest to proces długi, czasami bardzo żmudny, ale finalnie gdzieś na końcu pojawia się ten pozytywny telefon albo wiadomość.

(00:59) Alicja: Zgadzam się w stu procentach.

(01:00) Julia: Dobrze, zerknijmy teraz na pytania z czatu. To jest idealny moment dla wszystkich, którzy chcą jeszcze coś dodać albo o coś zapytać.

Pojawiło się pytanie od WonderCatz1: „Jakie strony poleca pani Magdalena?”.

(01:00) Magdalena: Korzystałam przede wszystkim z najpopularniejszych jobboardów.

LinkedIn bardzo mi pomagał, szczególnie kiedy nauczyłam się trochę lepiej wyszukiwać oferty. Nie tylko przez zakładkę Jobs, ale też przez główną wyszukiwarkę.

Można tam znaleźć posty rekruterów, którzy publikują informacje o otwartych rekrutacjach bezpośrednio na swoich profilach.

Pamiętam, że Natalia Lisiecka kiedyś opublikowała bardzo fajny poradnik pokazujący, jak wyszukiwać takie oferty po nazwie stanowiska i lokalizacji. To rzeczywiście działało.

(01:02) Magdalena: Oprócz jobboardów polecam też grupy na Facebooku związane z pracą oraz różne grupy branżowe.

Jeśli chodzi o agencje rekrutacyjne, to najlepsze doświadczenia miałam z People oraz HRK. Tam rzeczywiście był kontakt i odpowiedzi ze strony rekruterów.

Mam zresztą całą listę takich agencji, więc gdyby ktoś potrzebował, mogę ją później udostępnić.

(01:03) Julia: Ja zrobię tutaj małą reklamę i przypomnę, że SOLID.Jobs to jedyny portal pracy, na którym wszystkie ogłoszenia mają jawne widełki wynagrodzeń. Nie są ukryte pod suwakami ani odkładane do momentu rozmowy rekrutacyjnej.

Jeśli szukacie sprawdzonych ofert, to warto tam zaglądać.

A jeśli są z nami rekruterzy albo firmy, które potrzebują wsparcia headhunterskiego, to też mamy taką usługę dostępną razem z publikacją ogłoszeń.

(01:04) Julia: Mamy kolejne pytanie od pani Eweliny Kaczmarek: „Czy czas aplikacji na ofertę jest ważny?”.

Domyślam się, że chodzi o czas od publikacji ogłoszenia do momentu wysłania CV.

(01:04) Magdalena: Ja starałam się aplikować głównie na świeże oferty.

Filtrowałam ogłoszenia tak, żeby widzieć te dodane najpóźniej w ciągu ostatnich 24 godzin, bo miałam poczucie, że wtedy jest większa szansa na zauważenie aplikacji.

Nie wiem jednak, jak to dokładnie wygląda od strony rekruterów.

(01:05) Julia: Ja mogę powiedzieć ze swojego doświadczenia, że szybka reakcja rzeczywiście może dużo dać.

Kiedyś aplikowałam na ofertę praktycznie zaraz po jej publikacji. Zadzwoniłam nawet bezpośrednio do firmy i okazało się, że byłam pierwszą kandydatką.

Rozmowa odbyła się bardzo szybko, a finalnie dostałam pracę jeszcze zanim firma zdążyła zaprosić kolejne osoby na spotkanie.

Myślę więc, że czasem szybka reakcja plus własna inicjatywa mogą bardzo pomóc.

(01:06) Julia: Zdarzyło mi się też kilka razy napisać bezpośrednio do rekrutera na LinkedInie i dzięki temu rozmowy były umawiane szybciej niż przez klasyczne formularze.

(01:07) Alicja: Ja z kolei powiem, że to bardzo zależy od rodzaju stanowiska.

Jeśli mówimy o popularnych rolach, na które spływa ogrom aplikacji, to faktycznie liczy się czas. Przy takich stanowiskach rekruter może dostać nawet kilkaset CV w ciągu kilku dni i proces zamyka się bardzo szybko.

Natomiast przy bardziej wyspecjalizowanych rolach czas aplikowania nie ma już aż tak dużego znaczenia.

Jeżeli firma szuka eksperta z konkretnymi kompetencjami, to często proces trwa dłużej, bo organizacja chce dokładnie porównać kandydatów i znaleźć najlepsze dopasowanie.

W takich przypadkach aplikacja wysłana kilka dni później nadal może być bardzo wartościowa.

(01:09) Alicja: Chociaż przyznam się szczerze, że ostatnio sama dla sportu zaaplikowałam na ofertę, która była aktywna już chyba dwa dni i też dostałam odpowiedź, więc naprawdę wszystko zależy od konkretnego procesu.

(01:10) Julia: Widzę, że poza jednym bardzo miłym komentarzem dotyczącym SOLID.Jobs nie pojawiły się już nowe pytania, więc myślę, że możemy powoli zmierzać do końca.

Chciałabym jeszcze przypomnieć wszystkim, szczególnie osobom poszukującym pracy i sfrustrowanym rynkiem, że oprócz naszej wirtualnej kawy tworzymy też biuletyn „MałoWiele o rekrutacji”.

(01:10) Alicja: Tak, #MałoWiele o rekrutacji, bo jesteśmy bardzo cool.

(01:10) Julia: Publikujemy go regularnie na LinkedInie co dwa tygodnie.

Staramy się promować dobre praktyki po obu stronach procesu - zarówno po stronie rekruterów, jak i kandydatów. Każde wydanie jest podzielone właśnie na te dwie perspektywy, żeby budować większe zrozumienie między obiema stronami rekrutacji.

Jest nas już prawie pięć tysięcy osób.

Czasami pojawiają się tam także wypowiedzi ekspertów rynkowych, rekruterów, hiring managerów czy osób na poziomie C-level.

To nie jest więc wyłącznie nasza redakcja, ale też głosy ludzi, którzy realnie siedzą w rekrutacji albo sami niedawno byli kandydatami.

(01:12) Julia: Jeśli chcecie więcej praktycznych wskazówek i informacji o rynku pracy, to bardzo zapraszamy do śledzenia biuletynu.

(01:12) Magdalena: Ja też bardzo polecam „Mało wiele o rekrutacji”.

Czytałam ten biuletyn jeszcze wtedy, kiedy sama szukałam pracy i naprawdę było tam dużo wartościowych informacji. Widać ogrom pracy, researchu i zaangażowania całego zespołu - Alicji, Julii i Adriana.

To są bardzo merytoryczne treści, z których można naprawdę dużo wyciągnąć.

(01:12) Julia: Dziękujemy bardzo.

(01:12) Julia: Na koniec pojawił się jeszcze bardzo ładny komentarz od jednego z uczestników: „Szukanie pracy to proces. Czasem krótszy, czasem dłuższy, ale najważniejsze, żeby się nie poddawać. Kryzysy na pewno się pojawią, ale trzeba iść dalej”.

Myślę, że to świetnie podsumowuje całe nasze dzisiejsze spotkanie.

Magda, bardzo dziękujemy ci za podzielenie się swoim doświadczeniem i za wszystkie praktyczne wskazówki, które dziś przekazałaś.

Ogromne gratulacje z okazji nowej pracy i zakończenia tego trudnego etapu.

(01:13) Julia: Trzymamy też kciuki za wszystkich naszych widzów, którzy są obecnie w trakcie szukania pracy. Mamy nadzieję, że nie zabraknie wam siły i że w końcu traficie na dobre miejsce.

Zapraszamy was zarówno do biuletynu, jak i na kolejne spotkania oraz kolejne wirtualne kawy.

(01:14) Magdalena: Ja również bardzo dziękuję za zaproszenie i możliwość udziału w tym spotkaniu.

Kiedy sama szukałam pracy, bardzo potrzebowałam treści, które dawałyby nadzieję i pokazywały, że inni też przechodzą przez podobne doświadczenia.

Cieszę się więc, że mogłam podzielić się swoją historią, bo jeszcze kilka miesięcy temu trudno było mi sobie wyobrazić, że będę siedzieć tutaj i opowiadać innym o swoich doświadczeniach oraz radach związanych z szukaniem pracy.

(01:14) Julia: Tym bardziej się cieszymy, że byłaś dziś z nami.

Alicjo, tobie również bardzo dziękujemy za inicjatywę tego spotkania.

(01:14) Alicja: Ja również dziękuję za możliwość organizacji tego webinaru i za udostępnienie platformy.

(01:15) Julia: Dziękujemy wszystkim uczestnikom za obecność i aktywność na czacie.

Do usłyszenia.

(01:15) Alicja: Do usłyszenia.

(01:15) Magdalena: Do usłyszenia.