Rekrutacja kosztuje — to wie chyba każdy. Trzeba opłacić ogłoszenie, ATS, licencję na LinkedIn Recruiter i czas osoby, która prowadzi proces. Ale to dopiero początek listy. Prawdziwe koszty rekrutacji zaczynają się tam, gdzie większość raportów HR milczy.
Czas to pieniądz — naprawdę
Wyobraź sobie proces z czterema etapami: screening z rekruterem, rozmowa techniczna, spotkanie z hiring managerem, rozmowa z menedżerem wyższego szczebla. Każde spotkanie to godzina pracy osoby, która zarabia znacznie więcej niż rekruter. Przy pięciu kandydatach to już 15–20 roboczogodzin ludzi decyzyjnych — za które firma płaci niezależnie od tego, czy rekrutacja zakończy się sukcesem.
A jeśli kandydat rezygnuje na ostatnim etapie? Cały ten czas przepada. Jeśli proces się przeciąga? Do kosztów dochodzi frustracja, spada zaangażowanie kandydatów i pogarsza się wizerunek pracodawcy.
Koszt pustego wakatu
Nieobsadzona rola to nie tylko brak pracownika. To opóźnienia w projekcie, przeciążenie zespołu, ryzyko wypalenia i rotacji, a w ekstremalnych przypadkach — konflikty z managementem. To rzeczy, których nie widać w excelu, ale które organizacja odczuwa bardzo konkretnie. I ogłoszenie wiszące trzy miesiące? Kandydaci to zauważają. I wyciągają wnioski.
Relacje — koszt, który boli najbardziej
Nieudana rekrutacja niszczy relacje. Sfrustrowany kandydat opowiada o złym doświadczeniu znajomym. Zdenerwowany klient — bo być może współpracujesz z agencją lub obsługujesz rekrutacje zewnętrznie — traci zaufanie. Hiring manager, który czuł się ignorowany w procesie, następnym razem będzie trudniejszym partnerem.
Te koszty są niewidoczne w raporcie kwartalnym. Ale wracają — zawsze w najmniej odpowiednim momencie.
Co z tym zrobić?
Podstawa to komunikacja i spójność między HR a hiring managerem. Rekrutacja to sport drużynowy — jeśli obie strony grają do innej bramki, proces zaczyna żyć własnym życiem. Warto też patrzeć na rekrutację szerzej niż przez pryzmat liczby CV i czasu do zatrudnienia. Liczą się też: doświadczenie kandydata, relacja z klientem, morale zespołu czekającego na nowego kolegę.
Mając świadomość, gdzie w procesie ukrywają się koszty — można reagować sprawniej. I z mniejszą paniką.
Chcesz przeczytać pełne wydanie? To tylko fragment wydania #13 #MałowieleoRekrutacji. Więcej o ukrytych kosztach, historii z rekrużycia i wywiadzie z Ewą Pakułą znajdziesz tutaj: Ukryte koszty rekrutacji — czyli czego rekruterzy woleliby nie widzieć?
