01Rekrutacja coraz bardziej przypomina festiwal ghostingu
W najnowszym wydaniu #Małowiele o rekrutacji wzięliśmy na warsztat temat feedbacku. Tego prawdziwego, ludzkiego. Bez korpomowy, automatycznych formułek i wiadomości, które brzmią jak wygenerowane przez robota po trzeciej kawie.
02„Nie tym razem” to nie feedback
Problem wcale nie polega na tym, że firmy nie piszą wielkich podsumowań po procesie. Kandydaci naprawdę nie oczekują eseju na trzy strony A4. Chcą wiedzieć, co się wydarzyło.
Jedno konkretne zdanie często robi większą robotę niż najbardziej „profesjonalny” szablon. Informacja, że firma wybrała osobę z większym doświadczeniem w konkretnej branży. Krótkie „wrócimy z decyzją do piątku”. Albo zwykłe „dziękujemy za rozmowę”.
To właśnie takie małe rzeczy budują wrażenie, że po drugiej stronie siedzi człowiek, a nie automatyczny filtr CV.
03Kandydaci też potrafią znikać
Tyle że feedback działa w dwie strony. Kandydaci również ghostują procesy. Nie odpisują po rozmowach, znikają po otrzymaniu oferty, czasem nawet po podpisaniu umowy.
I jasne - każdy może zmienić decyzję. Każdy może wybrać inną ofertę albo stwierdzić, że jednak nie czuje projektu. Problem zaczyna się wtedy, gdy komunikację zastępuje kompletna cisza.
Branża IT jest dużo mniejsza, niż wielu osobom się wydaje. Ludzie zapamiętują nie tylko dobre portfolio czy stack technologiczny, ale też sposób komunikacji.
04Problemem nie jest brak czasu
Najłatwiej powiedzieć, że wszyscy są przeciążeni. Tylko że wysłanie krótkiej wiadomości zajmuje mniej czasu niż kolejny follow-up albo zastanawianie się, czy druga strona jeszcze istnieje.
Dobra komunikacja nie wymaga nowego ATS-a, wielkiego budżetu ani kolejnego procesu optymalizacyjnego. Wystarczy ustalić termin odpowiedzi i go dotrzymać. Wystarczy odpisać. Wystarczy nie znikać bez słowa.
05Rekrutacja to nie konkurs
W #Małowiele pokazujemy, że rekrutacja nie musi wyglądać jak przeciąganie liny między kandydatem a rekruterem. To nie walka o przetrwanie i nie casting do reality show.
To próba sprawdzenia, czy dwie strony chcą pracować razem i potrafią się normalnie dogadać. Czasem właśnie od jednego krótkiego feedbacku zależy, czy ktoś zapamięta firmę jako miejsce, do którego warto wrócić.
Pełne wydanie: Rekrutacja bez feedbacku to Tinder bez matchy
