Kandydat nie analizuje. Kandydat filtruje
Rynek pracy zmienił się ogromnie. Kandydaci coraz rzadziej szukają „jakiejkolwiek pracy”. Szukają miejsca, które będzie pasowało do ich kompetencji, stylu pracy i oczekiwań finansowych.
I właśnie dlatego pierwsze sekundy kontaktu z ofertą mają dziś ogromne znaczenie. Jeśli ogłoszenie jest chaotyczne, przeładowane albo pełne korporacyjnych sloganów, kandydat po prostu scrolluje dalej.
Brak informacji też jest komunikatem
Brak widełek? Kandydat zakłada, że wynagrodzenie jest nieatrakcyjne. Niejasny opis obowiązków? Może sugerować chaos organizacyjny. Ogólnikowe „młody dynamiczny zespół”? Dla wielu specjalistów brzmi jak tekst z generatora ogłoszeń z 2014 roku.
Firmy często zapominają, że kandydaci również oceniają pracodawcę. I robią to dużo szybciej, niż organizacjom się wydaje.
Dobre ogłoszenie skraca proces
Precyzyjna oferta przyciąga bardziej dopasowanych kandydatów. Ludzie szybciej rozumieją rolę, poziom odpowiedzialności i oczekiwania organizacji.
To działa też w drugą stronę. Źle napisane ogłoszenie generuje przypadkowe aplikacje, chaos komunikacyjny i frustrację po obu stronach procesu.
Employer branding zaczyna się od podstaw
Wiele firm inwestuje ogromne budżety w kampanie employer brandingowe, a jednocześnie publikuje ogłoszenia wyglądające jak kopiuj-wklej z poprzedniej dekady.
A przecież dla wielu kandydatów oferta pracy jest pierwszym kontaktem z marką pracodawcy. I często najbardziej wiarygodnym.
Chcesz przeczytać pełne wydanie? To tylko fragment #26 wydania #Małowiele o rekrutacji. Więcej obserwacji i perspektyw obu stron procesu znajdziesz tutaj:
